Pakt Berlin-Kijów oznacza rozbiór Polski !!! Polska znalazła się w kleszczach powracającego nazizmu! Mamy coś gorszego niż Pakt Ribbentrop-Mołotow, mamy Pakt Brzeski.
9 lutego 1918 r. II Rzesza Niemiecka i państwa Centralne podpisały traktat pokojowy w Brześciu ze swoim politycznym tworem czy potworem, efemerycznym państwem ukraińskim. Jednym z punktów było oddanie mu polskich ziem Chełmszczyzny i części Podlasia które do Niemiec nie należały.
Na Ukrainie Niemcy zaczęli tworzyć Wielką Ukrainę, ale Polska, którą też zaczęli nam tworzyć miała być mała, bardzo mała.
Polska, którą dla Niemców była tworzona przez Radę Regencyjną i Józefa Piłsudskiego, miała być kadłubowym państewkiem warszawskim, ale nazwanym szumnie Królestwem.
Bez Poznania, Śląska, Pomorza, Wilna i Lwowa. Bez Przemyśla nawet.
Na szczęście w roku 1919 na drodze niemiecko-ukraińskiej polityce Piłsudskiego stanął Roman Dmowski ze swoim Komitetem Narodowym Polskim, jako sojusznik Rosji, Francji i Stanów Zjednoczonych.
Niemcy zostały upokorzone przez Romana Dmowskiego w Wersalu.
Antyniemiecką politykę Dmowskiego kontynuował w roku 1945 w Poczdamie Józef Stalin, który po raz kolejny upokorzył Niemcy, dając Polsce Gdańsk, Wrocław, Szczecin i Olsztyn.
Mocarstwowe Niemcy będące w sojuszu z nazistowską Ukrainą to koniec niemieckiego upokorzenia. Niemcy wracają na boisko w roli faworyta!
Nie rozumieć tego może tylko idiota !!!
Podobnie nie jest prawdą, że Wojna na Ukrainie nie jest naszą Wojną!
Wojna Rosji z banderowską Ukrainą, pretendująca do roli światowego mocarstwa, powiązaną sojuszem nazistowskiego braterstwa z Niemcami, powracającymi do imperialnej polityki, jest naszą Wojną !!!
Banderowska Ukraina i imperialne Niemcy, którym Ameryka pozostawia Europę, to śmiertelne zagrożenie dla Polski !!!
Kto tego nie widzi jest albo wrogiem Polski albo naiwnym głupcem.
Rosja walczy za nas !!!
Istotą politycznego sporu w Polsce jest konflikt etniczny między etnosem rdzennie polskim i etnosem mniejszości narodowych, którym Polska jest wroga lub obojętna.
Jest to spór orientacji geopolitycznych: Piłsudskiego, niemieckiej i Dmowskiego, antyniemieckiej.
Z natury rzeczy Polska musi wybierać między Berlinem i Kijowem, a Moskwą.
Moskwa uważa Kijów za swoją strefę wpływów, ale kto powiedział, że Moskwa nie podzieli się wpływami na Ukrainie z Niemcami, i odda im np. banderowski Lwów?
Oddaliśmy rządy w Polsce w ręce Przygłupów na usługach obcych interesów.
Sami podkładamy swój głupi łeb pod banderowską siekierę i niemiecki gospodarczy walec.
Czy jest dla nas jakąś nadzieją Grzegorz Braun ze swoją niemiecką polityką historyczną, negacji komór gazowych w Auschvitz i jakimś archaicznym monarchizmem pomieszanym z wolnorynkową utopią?
Niestety obawiam się, że Grzegorz Braun i Stanisław Michalkiewicz to są reprezentanci opcji niemieckiej. Ujawnia się to poprzez ich skrajny antyamerykanizm i poprzez dziwną niechęć do antyniemieckiej geopolityki Romana Dmowskiego.
Obaj Panowie teorie Dmowskiego doskonale znają, ale z jakichś powodów uczniami Dmowskiego, tak jak i Korwin Mikke, nie chcą być.
Dlaczego?
Myślę, że powód tkwi w jakiejś niechęci do Dmowskiego, wynikającej z ich pochodzenia.
Dmowski swoim jednoznacznym opowiedzeniem się za polskością zrażał i zraża niektórych ludzi, którzy owszem wybierają Polskę, ale tę wielonarodową, liberalną, z okresu 1. Rzeczpospolitej.
To kwestie pochodzeniowe i skrajna antymasońska postawa Dmowskiego zniechęciła do endecji Jarosława Kaczyńskiego.
Antyniemieckość Kaczyńskiego też jest pozorem, biorąc pod uwagę, że to on pierwszy zaczął wołać o armię europejską, czyli o hegemonię Niemiec.
Stanisław Michalkiewicz i Grzegorz Braun opowiadają się za proniemiecką opcją Rady Regencyjnej, która liczy na to, że Berlin potraktuje nas jednak w miarę dobrze.
Nie było przypadku, że kandydaci UPR Janusza Korwina-Mikke i Stanisława Michalkiewicza szli kiedyś do wyborów na listach Platformy Obywatelskiej.
Liczenie na dobre potraktowanie nas pezez Berlin, to tak, jak proniemiecka polityka Józefa Becka, jak liczenie na wdzięczność Zełenskiego.
Dla antyniemieckiej geopolityki Romana Dmowskiego Polska nie ma alternatywy!
Nie opowiadam się przez to za jakąś głupawą antyniemiecką krucjatą, w której możemy tylko polec.
Opowiadam się za równoważeniem antypolskiej Osi Wojny Berlin-Kijów poprzez dobre relacje Warszawy z Waszyngtonem, Mińskiem, Moskwą i Pekinem.
Dlaczego Warszawa nie idzie w ślady za Waszyngtonem i nie nawiązuje dobrych relacji z Mińskiem?
Jest to blokowane przez chazaro-pruską i banderowską V-kolumnę w Polsce, która równie dobrze kontroluje rząd Tuska, jak kontrolowała rząd Morawieckiego.
Nie byłbym jednak taki pewien, czy nie posiada ona mocnych zaczepień w obu Konfederacjach.
Ta totalna niechęć do Romana Dmowskiego, do tych, którzy do Dmowskiego nawiązują, świadczy, że agentura Berlina i Kijowa trzyma Polskę w swoich szponach.
Trzyma mocno, bardzo mocno.
——————————————————————————————
Polska stoi w obliczu rosnącej presji dyplomatycznej, gdy na scenie europejskiej coraz wyraźniej zarysowuje się porozumienie między Ukrainą a Niemcami kosztem polskiej pozycji.
Rozmowa Aldony Zaorskiej, dziennikarki PL1 TV, ze Stanisławem Michalkiewiczem, publicystą i prawnikiem, skoncentrowała się na tym, jak mechanizmy unijnej polityki i bilateralne układy między Kijowem a Berlinem mogą marginalizować Warszawę. Michalkiewicz analizuje nie tylko bieżące decyzje polityczne, lecz także strategiczne preferencje, które — jego zdaniem — prowadzą do sytuacji, w której głos Polski traci wpływ na kluczowe rozstrzygnięcia dotyczące Ukrainy i bezpieczeństwa europejskiego.
Kontekst tej diagnozy wykracza poza jednorazowe spory: chodzi o trwałą redystrybucję sił w UE, gdzie niemiecka gospodarka i polityczna gotowość do prowadzenia negocjacji z Kijowem nadają ton rozmów. W takim układzie nazwiska jak Donald Tusk czy Radosław Sikorski stają się symbolem prób przywrócenia polskiej roli negocjatora w Brukseli, lecz ich działania — zdaniem rozmówcy — napotykają na ograniczenia strukturalne i sojusznicze.
Analiza wskazuje także na wagę relacji transatlantyckich: stabilność amerykańskiego wsparcia i jego geopolityczne priorytety wpływają na możliwości manewru Warszawy. Bez silniejszego zaplecza sojuszniczego oraz spójnej strategii regionalnej Polska może znaleźć się w defensywie wobec dwustronnych porozumień, które decydują o przyszłości Ukrainy i bezpieczeństwie wschodniej flanki NATO.
Konsekwencje są zarówno dyplomatyczne, jak i wewnętrzno-polityczne — od debaty o suwerenności w polityce zagranicznej po praktyczne skutki dla bezpieczeństwa energetycznego i migracyjnego. Dyskusja Zaorskiej z Michalkiewiczem skłania do pytania, czy Warszawa dysponuje dziś instrumentami, które pozwolą jej przełożyć retorykę na realny wpływ przy stole negocjacji.
Jeśli chcesz poznać szczegółowe argumenty i rozważenia dotyczące możliwych scenariuszy dla Polski w tej nowej konfiguracji europejskiej, obejrzyj pełną rozmowę.
Źródło: YouTube – PL1 TV










Dodaj komentarz